Czy Overwatch odniesie sukces w esporcie?

Dzisiaj ma miejsce premiera nowego tytułu ze stajni Blizzarda – Overwatch. Niedawno na trzech najpopularniejszych obecnie platformach – PC, PlayStation 4 oraz Xbox One, odbyły się beta testy tej gry, w których wzięło udział blisko 10 milionów graczy. To dobra wróżba na przyszłość, ale czy to wystarczy, żeby produkcja Blizzarda stała się pełnoprawnym tytułem esportowym? Czy wydawca tego w ogóle chce?

Wydawać by się mogło, że Overwatch ma wszystko, żeby zamieszać nieco w profesjonalnych rozgrywkach – wsparcie gigantycznego wydawcy, interesujący model rozgrywki i ogromne zainteresowanie ze strony graczy. Mimo to, moim zdaniem akurat ten tytuł nie osiągnie sukcesu esportowego. Dlaczego? Pędzę z wyjaśnieniami.

Sześciu graczy w drużynie

Aktualnie drużyny we wszystkich grach liczących się na scenie składają się z pięciu graczy. Spójrzmy chociażby na Counter-Strike: Global Offensive, DOTA 2 czy League of Legends. Blizzard podjął niezbyt roztropną decyzję umieszczając w jednym zespole aż sześć osób. W rozgrywkach online’owych nie będzie miało to większego znaczenia, ale problem pojawia się na turniejach offline’owych, na których strefy dla graczy są przygotowywane pod pięcioosobowe drużyny – 5 foteli, 5 monitorów, 5 komputerów i tak dalej.

Wątpię, żeby ludzie odpowiedzialni za organizację największych turniejów na świecie, przygotowywali specjalnie szóste stanowisko tylko do gry w Overwatch. Wymagałoby to całkowitej zmiany wyglądu sceny i oczywiście większego zaplecza finansowego i nie chodzi tylko o zakup samego sprzętu, ale chociażby o osoby, które będą miały na głowie opiekę nad dwoma urządzeniami więcej.

[iframe id=”https://www.youtube.com/embed/Y9TM4mRyadg”]

Zaporowa cena i wymagania sprzętowe

Większość z obecnie istniejących gier, które święcą triumfy na profesjonalnej scenie, są dystrybuowane za darmo w modelu free to play lub ich cena jest w pełni strawna dla każdego. DOTA 2 i League of Legends należą do tego pierwszego worka, a Counter-Strike: Global Offensive na Steam kosztuje obecnie 13,99€ (ok. 62 zł), ale równie dobrze można kupić klucz na Allegro w cenie oscylującej wokół 30 zł. I wolę nie podejmować tematu, na ile jest to legalne.

Z Overwatch od Blizzarda jest zgoła inaczej. Spekulowano, że będzie to tytuł w pełni darmowy z zaimplementowanymi mikropłatnościami, dzięki którym będzie można zmienić wygląd swojego bohatera lub oręża. Ale nie. Amerykański wydawca zdecydował, że produkcja zostanie wypuszczona w pełnej cenie na konsole i nieco wyższej niż inne tytuły, na PC, co akurat w przypadku tego wydawcy nie dziwi. Według serwisu Ceneo cena wersji na komputery zaczyna się od 199 zł a na PlayStation 4 i Xbox One od 229,99 zł.

Żeby tytuł esportowy stał się popularny musi grać w niego masa osób, które przełożą się na widzów w trakcie turniejów na Twitchu i ogólnie na społeczność, która będzie zainteresowana bardziej profesjonalną stroną produkcji. Powszechnie wiadomo, że większość kibiców zespołów CS:GO czy League of Legends stanowią osoby młode, które są niekoniecznie skłonne do wydania ponad 200 zł. Biorąc pod uwagę wymagania sprzętowe, w niektórych przypadkach będzie konieczna modernizacja sprzętu lub zakup nowej konsoli. Właśnie – PC, PlayStation 4 i Xbox One. Nie za dużo tego?

Za dużo platform

Overwatch trafił na PC, PlayStation 4 i Xbox One. W dzisiejszych czasach wszystkie popularne tytuły esportowe są dostępne wyłącznie na jednej platformie – głównie komputerach osobistych. Debiut gry na PC i konsolach doprowadzi do strasznego podziału sceny. Na każdym z tych urządzeń gra się zupełnie inaczej. Grając na komputerze będzie można wykazać się większymi umiejętnościami personalnymi, podczas gdy na konsolach bardziej będzie liczyła się taktyka i zgranie zespołu.

overwatch-art

Skąd organizacje gamingowe mają wiedzieć, na której platformie mają trenować ich świeżo uformowane zespoły Overwatch? Na logikę powinno obstawiać się PC, ale co jeśli tytuł będzie bardziej popularny na PlayStation 4 i gracze będą oczekiwać turniejów i streamów właśnie z tej platformy?


Patrząc na podejście Blizzarda do Overwatch mam wrażenie, że włodarze firmy nie chcą, żeby ich najnowsza produkcja stała się pełnoprawnym tytułem esportowym z poważnymi pulami nagród. Wiedzą przecież jak się to robi, ponieważ od lat dbają o społeczność zebraną wokół StarCrafta, Herthstone i od niedawna Heroes of the Storm.

Moim zdaniem z tą produkcją idą bardziej w stronę Diablo III, któremu nie przeszkadza, a wręcz pomaga, obecność na wielu platformach. Tytuł ten jest tak samo nieco droższy na PC niż produkcje innych firm, ale idą za tym ciągłe aktualizacje i usprawnienia gry. Overwatch tylko od czasu do czasu będzie widziany na turniejach, głównie online’owych lub organizowanych przez Blizzard, żeby jeszcze bardziej wypromować swój nowy, flagowy tytuł.

Dodaj komentarz